Sparingowe zmagania Stelmetu obserwował właściciel klubu Janusz Jasiński. Nie zabrakło więc rozmowy na temat obecnego etapu przygotowań, siły zespołu i zbliżający się turniej kwalifikacyjny do Euroligi w Ostendzie.
Janusz Jasiński (fot. Aleksandra Krystians)
Karol Szendi (KSZ) : Poproszę o komentarz do tego jak widzi Pan w tej chwili zespół, jak prezentują się poszczególni zwodnicy, może jakieś plusy, minusy…, a może pierwsze spostrzeżenia na temat tego jak układa się zespół i jak się zgrywa.
Janusz Jasiński (JJ) : To jest pierwszy tydzień kiedy wszyscy są w komplecie, więc dopiero ustawia się hierarchia w drużynie. Widać, że ona jakby trochę zaczyna się ustawiać, po dojściu trzech reprezentantów Polski. Musi ona być przebudowana trochę. Wydaje mi się, że fajnie się chłopcy rozumieją. Natomiast teraz przychodzi ten najtrudniejszy moment kiedy trzeba z tych indywidualności zrobić zespół. I to jest rola trenera. Tak na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć że jesteśmy bardzo zadowoleni. Czasu nie mamy dużo, ale myślę że zdążymy.
KSZ: Mamy kilku nowych zawodników w zespole.Jeśli dobrze liczę to pięciu.Nowy stary czyli Quinton, nowy combo czyli Burtt Jr., do tego podkoszowy Chevon, center DJ i młody skrzydłowy Patryk Pełka. Uważa Pan to za dużą, znaczącą przebudowę zespołu czy raczej bardziej kosmetyczną, bo został taki trzon Koszarek, Zamojski, Cel, Hrycaniuk?
JJ: Na pewno z punktu widzenia polskiego składu to ta zmiana jest minimalna. Patryk Pełka to można powiedzieć młodsza wersja Marcina Sroki. Bardziej taka perspektywiczna. Kamil Zywert to młodsza wersja Manatasa Cesnauskisa. Tutaj jest już mocno młodsza wersja, więc w związku z tym wymieniliśmy jakby dwa elementy w tej drużynie w tym polskim składzie.Natomiast jako że nie byliśmy zadowoleni z zagranicznych zawodników na tyle żeby ich zostawić w naszym zespole.Wiadomo że Ci którzy czasem dokuczają może mają trochę satysfakcji, no ale w życiu trzeba wszystko poprawiać i uczyć się na błędach. Pod tym katem to na pewno jest to bardzo mocno przebudowany skład obcokrajowców, a powiem że te nazwiska, które Pan wymienił jak Quinton i Burtt, a sądzę, że i Jonhson jak i Chevon, który może jest dziś trochę w cieniu tych nazwisk, to są bardzo mocni zawodnicy. Myślę, że widać to po pierwszych sparingach, że oni nadają w dużej części ton. Jeśli miałbym coś dzisiaj podsumować to powiedziałbym w ten sposób. Polska część składu jest w cieniu graczy zagranicznych. Tak na dzień dzisiejszy. Natomiast jak to będzie w następnych meczach zobaczymy. Od poniedziałku mamy większy polski roster i jaka będzie przyszłość to się okaże. Wiadomo, że teraz gramy pierwsze mecze pucharowe, więc w związku z tym układ drużyny jest temu podporządkowany i wiadomo też, że trener Adamek różnie gra. Czyli nie koniecznie gra dwoma Polakami na parkiecie, często gramy czterema obcokrajowcami i jednym Polakiem. Dlatego widać, że to jest jednak taka, nazwijmy to potrzeba chwili.To z pewnością zostanie przebudowane i oczywiście wtedy te minuty też zostaną trochę jednym zredukowane, innym dodane. Mniej będzie dla jednych więcej dla drugich. Natomiast to co mi się bardzo podoba to trening.Bardzo mi się podoba praca na treningu. Bardzo podoba mi się kolektyw. Widać, że Ci starsi zawodnicy nawet trochę wzięli pod opiekę tych młodszych, trochę im doradzają, pomagają, podsuwają pewne rady i korekty.
KSZ: Wywołał Pan trochę coacha Adamka. Wydaje mi się, że Pan Adamek jest innego rodzaju człowiekiem niż coach Uvalin. Sądzi Pan, że ta rotacja zawodnikami będzie troszeczkę większa w jego wykonaniu niż pod koniec ubiegłego sezonu w wykonaniu Pana Uvalina?
JJ: Na pewno jest to całkiem inny trener i człowiek. Wydaje mi się, że to co jest wspólne w Adamku i Uvalinie to miłość do koszykówki. Wszystko inne jednak ich różni. Ja dosyć dobrze poznałem Mihailo i wiem jaki to jest człowiek. Trenera Adamka poznaję dopiero teraz trochę bliżej. Na pewno będzie chciał zmotywować tą drużynę. Na pewno będzie chciał wyciągnąć wszystko co najlepsze z każdego zawodnika, natomiast sposób motywacji to będzie bardziej marchewka niż kij .
KSZ: Do turnieju w Ostendzie pozostają nam niecałe 3 tygodnie. Sądzi Pan, że damy radę się przygotować na tyle by powalczyć w pierwszym meczu z Unicsem?
JJ: Musimy sobie zdawać sprawę, że te eliminacje to jest taki trudny moment dla wszystkich drużyn. Nie tylko dla naszej. Trzeba powiedzieć, że nasi oponenci mają zawodników, którzy jeszcze nie zjechali z kadr narodowych. Jeżeli spojrzymy na Unics to np. Grecja wciąż gra w mistrzostwach świata a gra tam 2 podstawowych graczy z Kazania. Niektóre zespoły nie miały nawet czasu się ze sobą spotkać w komplecie. W związku z tym musimy sobie zdawać sprawę, że te eliminacje to jest taka, nazwijmy to, próba nie do końca ugotowanej zupy. Jakby trochę w trakcie gotowania już coś będziemy próbować. Myślę, że mimo wszystko mamy duże szanse. Nie jesteśmy skazani na pożarcie. Praktycznie każdy dzień i trening ma znaczenie. W końcu oni rozegrali dopiero tak naprawdę drugi poważny mecz. Niestety drugi raz przegraliśmy i to minimalnie, ale tu nie chodzi i wynik, a o wypracowanie pewnych schematów działania.
KSZ: Czyli jeśli pokonywać Unics to tylko w pierwszym meczu?
JJ: Ja powiem w ten sposób. Jeśli mamy ich kiedyś pokonać to na pewno nie w Final4. Wtedy nie mielibyśmy żadnych szans. Rzeczywiście szanse między topowymi i słabszymi zespołami się wyrównują. Zresztą widać po sparingach jak drużyny słabsze wygrywają z mocniejszymi i jeżeli wygrać z mocniejszymi – jak nie na teraz to kiedy.
KSZ: Pewnie ma Pan rację i zgadzam się z Panem. Dziękuję za wywiad.
JJ: Dziękuję.