W ostatnim sparingu przed turniejem w Ostendzie Stelmet bez problemów pokonał czeski CEZ Basketball Nymburk 92:70. Zielonogórzanie pokazali, że drzemie w nich ogromny potencjał i wszystko jest na dobrej drodze, aby to wykorzystać w nadchodzącej przyszłości.
Po prezentacji zielonogórskiej ekipy przyszedł czas na pierwszy sparing na własnym parkiecie. Stelmet sprawdził się w pojedynku z mistrzami Czech- CEZ Basketball Nymburk. Od pierwszych akcji czuć było zaangażowanie koszykarzy po dwóch stornach parkietu. Pokazał to już na samym początku Quinton Hosley, który popisał się kilkoma przechwytami. To właśnie T2 był najbardziej wyróżniającym się koszykarzem w pierwszej partii meczu. W grze zielonogórzan widać było jeszcze trochę chaosu, skąd wynikały niektóre straty. Goście także nie grali najdokładniejszej koszykówki i przez całą pierwszą kwartę oglądaliśmy wyrównane spotkanie. Po 10 minutach, był remis 18:18.
Jiri Welsch w akcji (fot. Aleksandra Krystians)
Druga kwarta sparingu rozpoczęła się niepomyślnie dla podopiecznych Andrzeja Adamka. Parę strat i niecelnych rzutów gospodarzy, pozwoliło odskoczyć czeskiej drużynie na różnicę siedmiu „oczek”. Złą passę Stelmetu przerwał dopiero po ponad trzech minutach Aaron Cel. Niestety cały czas troszkę lepiej radzili sobie goście i powoli powiększali przewagę. Zielonogórzanie nie zamierzali się poddać, jednak ilość popełnianych przez nich błędów zdecydowanie utrudniała zbliżenie się do rywala. Dopiero pod koniec kwarty nasi koszykarze zaprezentowali parę skutecznych i efektownych akcji, dzięki czemu po 20 minutach prowadzili 39:38.
W drugiej połowie zobaczyliśmy nieco szybszy i agresywniejszy Stelmet. Nasi koszykarze wyszli na parkiet i szybko zaczęli wykorzystywać słabości przeciwnika. Nie minęły dwie minuty, a o czas już musiał prosić Kestutis Kemzura. Nymburk co prawda, poprawił nieco swoją grę i odrobił parę punktów straty, jednak gospodarze nie pozwolili już do końca kwarty na przejęcie prowadzenia. Po trzeciej kwarcie nasz zespół prowadził 68:57.
Steve Burtt pokazywał sporą szybkość i ciąg na kosz (fot. Aleksandra Krystians)
W ostatniej partii meczu ponownie na parkiecie przeważali koszykarze Stelmetu. Ciężko mówić tu o dominacji, jednak na pewno i bliżej końca spotkania, tym mniej błędów starali się popełniać zielonogórzanie, co miało spory wpływ na rezultat sparingu. Dodatkowo, nasza ekipa grała z lepszą skutecznością i z większą łatwością zdobywała punkty. Do końcowej syreny, Nymburk nie był w stanie zagrozić gospodarzom. W efekcie Stelmet zwyciężył 92:70.
Już za pięć dni ekipa Andrzeja Adamka rozegra pierwszy pojedynek, którego stawką będzie pozostanie w grze o miejsce w Eurolidze. Czy nasz zespół jest gotowy na to piekielnie ważne spotkanie z Unicsem? Widać że w zielonogórskiej drużynie są gracze, których stać na naprawdę dużo. Jednak widać, że cały zespół nie rozumie się jeszcze w 100% na parkiecie. Dzisiaj bardzo dobrze zaprezentował się Quinton Hosley. Z polskich graczy wyróżniali się Aaron Cel i Łukasz Koszarek, który zakończył mecz z double-double. Trzeba jednak pochwalić cały zespół za niezłą zespołową obronę, a także za grę w ataku, gdzie mimo niektórych porozumień, widać, że wszystko jest na dobrej drodze.
Aaron Cel zanotował bardzo dobry mecz (fot. Aleksandra Krystians)
Quinton Hosley pokazał, że jest w wysokiej formie (fot. Aleksandra Krystians)
Stelmet Zielona Góra – CEZ Basketball Nymburk 92:70 (18:18, 21:20, 29:19, 24:13)
Stelmet: Quinton Hosley 20, Aaron Cel 15, Steve Burtt 13, Łukasz Koszarek 11, Przemysław Zamojski 10, Chevon Troutman 9, Daniel Johnson 9, Kamil Chanas 3, Adam Hrycaniuk 2, Patryk Pełka 0, Kamil Zywert 0, Maciej Kucharek 0,
CEZ Nymburk: Darius Washington 13, Jiri Welsch 11, Chester Simmons 8, Vojtech Hruban 7, Radoslav Rancik 6, Derek Raivio 6, Pavel Houska 5, Christian Burns 4, Martin Kriz 4, Petr Benda 3, Tomas Pomikalek 2, Garrett Stutz 1,







